Psi nos na tropie napaduPsy i zagadka zapachu padaczki

Zapach napadu padaczkowego może zwracać uwagę psów, które nigdy nie uczyły się go rozpoznawać. W kontrolowanym eksperymencie 14 z 30 zwierząt najpierw zainteresowało się próbką potu pobraną podczas napadu u nieznanej im dziewczynki. To wstępny dowód na spontaniczną reakcję węchową, ale nie potwierdzenie, że domowe psy potrafią niezawodnie wykrywać lub przewidywać napady.

Napady padaczkowe bywają trudne do zauważenia. Nie zawsze towarzyszą im wyraźne objawy, a osoba z padaczką może nie pamiętać, że do napadu doszło. Dlatego naukowcy poszukują sygnałów, które mogłyby pomóc w ich rozpoznawaniu.

Jednym z badanych tropów jest zapach. Zespół z Uniwersytetu w Mediolanie sprawdził, czy próbki pobrane podczas napadu wpływają na zachowanie zwykłych psów domowych. Wyniki opublikowano w czasopiśmie „Annali dell’Istituto Superiore di Sanità”.

Czy zapach napadu padaczkowego jest wyczuwalny bez treningu?

Psy od lat szkoli się do pomocy osobom z padaczką. Część reaguje na trwający napad, a inne mają sygnalizować zbliżające się zdarzenie. To jednak różne zadania, a relacje o takich umiejętnościach nie zawsze pochodzą z kontrolowanych doświadczeń.

Wcześniejsze badanie z udziałem próbek od pięciu pacjentek wykazało, że wyszkolone psy potrafiły odróżniać zapach związany z napadem od zapachów pobranych w innych okolicznościach. Pozostawało pytanie, jak duże znaczenie miał trening.

Nowy eksperyment dotyczył psów bez doświadczenia w zadaniach medycznej detekcji węchowej. Według informacji od opiekunów zwierzęta nie miały też wcześniej kontaktu z napadami padaczkowymi. Nie znały osoby, od której pobrano próbki.

Jedna dawczyni, trzy stanowiska i dwie minuty

Badacze wykorzystali pot sześcioletniej dziewczynki z padaczką, pozostającej pod opieką mediolańskiego ośrodka neurologicznego. Próbki zbierano podczas napadów oraz w okresach bez napadów — co najmniej sześć godzin przed nimi lub po nich.

Psom udostępniono trzy stanowiska. Jedno zawierało próbkę pobraną podczas napadu, drugie pot z okresu bez napadu, a trzecie czystą, sterylną gazę.

Każdy pies miał dwie minuty na swobodne zbadanie pomieszczenia. Towarzyszył mu opiekun, który nie kierował zwierzęcia ku próbkom. Zachowanie rejestrowano kamerami.

Ani opiekun, ani badacz obserwujący próbę z sąsiedniego pomieszczenia nie wiedzieli, gdzie znajdowały się poszczególne zapachy. Takie zaślepienie ograniczało możliwość nieświadomego podpowiadania psom, które stanowisko powinny wybrać.

Prawie połowa psów najpierw wybrała próbkę z napadu

Spośród 30 psów uwzględnionych w analizie 14 najpierw obwąchało stanowisko z potem pobranym podczas napadu. Stanowisko z próbką z okresu bez napadu jako pierwsze sprawdziło dziewięć zwierząt, a kontrolne — siedem.

W zastosowanej przez autorów analizie rozkład kolejności badania stanowiska z próbką napadową odbiegał istotnie od przyjętego modelu losowego. Wynik wskazuje na szczególne znaczenie tego zapachu dla początkowego zainteresowania psów.

Nie jest to jednak pomiar skuteczności rozpoznawania padaczki. Zwierzęta nie miały wyuczonego sposobu wskazywania próbki i nie wykonywały zadania diagnostycznego. Naukowcy obserwowali ich spontaniczną eksplorację.

Pierwszy wybór nie oznaczał dłuższego wąchania

Różnica dotyczyła przede wszystkim kolejności podejścia. Nie wykazano, aby psy dłużej obwąchiwały próbkę napadową lub częściej do niej wracały niż do pozostałych stanowisk.

Nie wszystkie zwierzęta sprawdziły każdy zapach. Próbka związana z napadem nie była jednak pomijana częściej niż inne. Badacze nie obserwowali też oznak strachu, wycofania ani wyraźnego dyskomfortu.

W trakcie projektu zmodyfikowano stanowiska, ustawiając przy każdym identyczną pustą miskę. Miało to zachęcać psy do podejścia do nieznanych obiektów. Miski nie zawierały jedzenia, a zwierząt nie nagradzano za wybór konkretnej próbki.

Co mógł wykrywać psi nos?

Autorzy przypuszczają, że znaczenie mogą mieć lotne związki organiczne obecne w próbkach pobranych podczas napadu. Zmiany fizjologiczne mogłyby wpływać na ich skład lub proporcje, tworząc sygnał zauważalny dla psiego węchu.

W tym doświadczeniu nie ustalono jednak, które substancje odpowiadały za reakcję. Nie wykazano również, że obserwowany wzorzec stanowi dowód na wrodzoną umiejętność rozpoznawania padaczki.

Najostrożniejszy wniosek jest taki, że próbka napadowa miała właściwości zapachowe, które u części niewyszkolonych psów wpływały na początkowe skierowanie uwagi.

To jeszcze nie dowód na przewidywanie napadów

Najważniejszym ograniczeniem jest wykorzystanie materiału od jednej osoby. Nie wiadomo, czy podobna reakcja pojawiłaby się przy próbkach od innych pacjentów i przy różnych rodzajach napadów.

Badanie nie sprawdzało również ostrzegania przed napadem. Próbki docelowe pobierano podczas zdarzenia, a nie w poprzedzającym je okresie. Pierwsze podejście do stanowiska nie mówi więc, czy pies zareagowałby odpowiednio wcześnie w codziennym życiu.

Zespół rozszerza projekt o kolejnych dawców. Takie doświadczenia mogą pomóc ustalić, czy istnieje wspólny sygnał zapachowy związany z napadami i jak konsekwentnie reagują na niego psy. Dopiero wtedy będzie można dokładniej ocenić znaczenie tego zjawiska dla metod wspierających rozpoznawanie napadów.

Badania opublikowano w Annals of the Italian National Institute of Health .

Udostępnij