Równowaga, której nie widaćWięcej niż świeży oddech

Płyn do płukania ust trafił ostatnio pod lupę internautów. W mediach społecznościowych pojawiają się nagrania sugerujące, że może on podnosić ciśnienie krwi i szkodzić sercu. Brzmi niepokojąco, ale zanim wyrzucimy butelkę z łazienki, warto spokojnie sprawdzić, o co naprawdę chodzi. Bo problem nie dotyczy każdego płynu i nie każdego sposobu używania.

Płyn do płukania ust a serce. Skąd wzięły się obawy?

W jamie ustnej żyją miliony bakterii. Część z nich bywa kojarzona z próchnicą, stanem zapalnym dziąseł czy nieświeżym oddechem. Ale nie wszystkie bakterie są naszym wrogiem.

Zdrowy mikrobiom jamy ustnej pomaga utrzymać równowagę między różnymi drobnoustrojami. Ma znaczenie nie tylko dla zębów i dziąseł, ale także dla procesów zachodzących w całym organizmie.

Jedna z ważnych funkcji tych bakterii dotyczy azotanów obecnych w pożywieniu, zwłaszcza w zielonych warzywach liściastych. Bakterie w jamie ustnej pomagają przekształcać azotany w azotyny. Następnie organizm może z nich wytwarzać tlenek azotu.

To ważny związek, bo tlenek azotu bierze udział w regulacji ciśnienia krwi, wspiera pracę naczyń krwionośnych, mięśni i mózgu. Właśnie tutaj pojawia się pytanie: czy silny płyn antybakteryjny może zaburzać ten proces?

Dlaczego bakterie w ustach mogą mieć znaczenie dla ciśnienia krwi?

Cały mechanizm nazywa się szlakiem azotan–azotyn–tlenek azotu. W uproszczeniu wygląda to tak:

jemy produkty bogate w azotany, na przykład zielone warzywa. Część tych związków trafia do śliny. Bakterie w jamie ustnej przekształcają je w azotyny. Po połknięciu organizm może wykorzystać je do produkcji tlenku azotu.

Jeśli więc bardzo silny płyn do płukania ust niszczy także bakterie biorące udział w tym procesie, teoretycznie może ograniczać produkcję tlenku azotu. A to może mieć wpływ na ciśnienie krwi.

Tyle teoria. A co pokazują badania?

Co wykazały badania nad płynami do płukania ust?

Kilka niewielkich badań rzeczywiście pokazało związek między stosowaniem silnych płynów antybakteryjnych a zmianami ciśnienia krwi.

W jednym z badań 19 zdrowych osób stosowało przez tydzień płyn z chlorheksydyną. Zaobserwowano u nich niewielki wzrost ciśnienia krwi oraz spadek poziomu azotynów.

W innym badaniu 27 zdrowych dorosłych płukało usta 0,12-procentowym glukonianem chlorheksydyny dwa razy dziennie przez tydzień. Efekt był podobny: ciśnienie krwi wzrosło.

Jeszcze inne badanie objęło 15 dorosłych osób, które już miały nadciśnienie. Po trzech dniach stosowania chlorheksydyny ich ciśnienie dodatkowo się podniosło.

To brzmi poważnie, ale jest tu bardzo ważny szczegół: w tych badaniach często używano chlorheksydyny, czyli silnego środka antyseptycznego. To nie jest zwykły, łagodny płyn do codziennego odświeżania oddechu.

Chlorheksydyna to nie zwykły płyn do codziennego stosowania

Chlorheksydyna jest mocnym składnikiem przeciwbakteryjnym. Stosuje się ją najczęściej krótkotrwale, na przykład przy chorobach dziąseł, infekcjach jamy ustnej albo po zabiegach stomatologicznych.

Jej zadaniem jest ograniczanie rozwoju bakterii. I właśnie dlatego świetnie nadaje się do badań nad mikrobiomem jamy ustnej. Problem w tym, że może działać szeroko: ogranicza nie tylko bakterie szkodliwe, ale także te, które pomagają przekształcać azotany w azotyny.

Dlatego wyników badań z chlorheksydyną nie można automatycznie przenosić na wszystkie płyny do płukania ust dostępne w sklepach.

Czy każdy płyn do płukania ust działa tak samo?

Nie. Rodzaj płynu ma duże znaczenie.

W jednym z badań porównano trzy różne płyny oraz wodę jako grupę kontrolną. Uczestnicy pili sok bogaty w azotany, a naukowcy sprawdzali, jak skutecznie bakterie w jamie ustnej przekształcają azotany w azotyny.

Woda i łagodny płyn bez agresywnych składników pozwalały na typową reakcję. Bakterie nadal wykonywały swoją pracę.

Inaczej było przy silniejszych produktach. Płyn z chlorkiem cetylopirydyniowym częściowo ograniczał przemianę azotanów w azotyny. Najsilniejszy płyn z chlorheksydyną niemal całkowicie zatrzymywał ten proces.

To pokazuje, że nie sam fakt płukania ust jest najważniejszy, ale skład preparatu.

A co z płynami z alkoholem?

Wiele płynów do płukania ust zawiera alkohol, najczęściej etanol. On również ma działanie przeciwdrobnoustrojowe, więc może wpływać na bakterie w jamie ustnej.

Sprawa nie jest jednak prosta, bo płyny z alkoholem zwykle zawierają też inne składniki aktywne, na przykład olejki eteryczne. To utrudnia ocenę, co dokładnie odpowiada za dany efekt.

Niektóre badania sugerowały możliwy związek między płynami zawierającymi alkohol a ryzykiem raka jamy ustnej, ale wciąż brakuje badań, które osobno oceniłyby wpływ samego etanolu na mikrobiom jamy ustnej i zdrowie układu sercowo-naczyniowego.

Na dziś najrozsądniej brzmi więc ostrożny wniosek: warto czytać skład i nie używać mocnych preparatów bez potrzeby.

Higiena jamy ustnej nadal chroni zdrowie

W dyskusji o płynach do płukania ust łatwo zgubić ważny punkt. Zdrowie jamy ustnej ma ogromne znaczenie dla całego organizmu.

Nieleczone infekcje, przewlekłe choroby dziąseł i utrata zębów mogą wiązać się z większym ryzykiem chorób serca. Systematyczny przegląd 82 badań wskazywał na związek między przewlekłymi chorobami jamy ustnej i utratą zębów a ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych.

To nie znaczy, że każda choroba dziąseł automatycznie prowadzi do choroby serca. Ale pokazuje, że jama ustna nie jest odizolowana od reszty ciała.

Szczotkowanie zębów, nitkowanie, regularne wizyty u dentysty i leczenie stanów zapalnych nadal pozostają podstawą.

Jak rozsądnie używać płynu do płukania ust?

Najważniejsze jest dopasowanie płynu do realnej potrzeby.

Silne płyny z chlorheksydyną najlepiej traktować jak preparaty zadaniowe. Sprawdzają się przy konkretnych problemach, ale nie powinny być używane długotrwale bez zaleceń dentysty.

Łagodniejsze płyny do codziennego stosowania prawdopodobnie mniej zakłócają pracę bakterii związanych ze szlakiem azotan–azotyn–tlenek azotu. Warto jednak pamiętać, że nawet płyny bezalkoholowe mogą zawierać silne składniki antybakteryjne, takie jak chlorek cetylopirydyniowy.

Dlatego przed zakupem dobrze spojrzeć na etykietę, a nie tylko na hasła z przodu opakowania.

Czy trzeba rezygnować z płynu do płukania ust?

Nie ma dziś podstaw, by mówić, że każdy płyn do płukania ust szkodzi sercu. Badania pokazują raczej coś bardziej konkretnego: silne antybakteryjne płyny, szczególnie te z chlorheksydyną, mogą zaburzać działanie pożytecznych bakterii w jamie ustnej i wpływać na proces związany z regulacją ciśnienia krwi.

To nie oznacza, że płyny do płukania ust są złe z definicji. Oznacza, że trzeba używać ich świadomie.

Najlepsze podejście jest proste: codzienna higiena, szczotkowanie, nitkowanie, regularne kontrole u dentysty i dobór płynu do potrzeb, a nie do strachu wywołanego krótkim filmikiem w internecie.

Udostępnij