Głębinowa wyspa pożywienia bez głównych lokatorów: tajemnica OsedaxGdzie są „robaki zombie”? Zagadkowa cisza w głębinach Pacyfiku

Na dnie oceanu dzieją się rzeczy, które brzmią jak scenariusz filmu science fiction. Jest na przykład „upadek wieloryba” – moment, gdy ciało martwego wieloryba opada na dno i zamienia się w wieloletnią stołówkę dla całej armii stworzeń. I są też one: robaki zombie z rodzaju Osedax, specjalistki od zjadania kości.
Problem w tym, że w pewnym miejscu u wybrzeży Kolumbii Brytyjskiej… one przestały się pojawiać. A to dla głębinowego ekosystemu może znaczyć dużo więcej niż „zniknęła jedna ciekawostka”.

Upadek wieloryba: jedna tusza, cały mikroświat

W głębinach jedzenie nie spada z nieba – dosłownie i w przenośni. Dlatego martwy wieloryb na dnie to jak wyspa pełna zasobów na oceanie ubóstwa. Taki „whale fall” potrafi karmić społeczność organizmów przez lata, a nawet dekady.
Na początku wchodzą padlinożercy, potem przychodzą kolejne grupy, a w końcu zaczyna się etap, w którym kluczowe stają się… kości. I tu do gry zwykle wchodzą Osedax.

Kim są robaki zombie i dlaczego są tak ważne?

Robaki-zombie (Osedax) to dziwne, ale genialnie przystosowane stworzenia. Ich larwy unoszą się w wodzie i „czekają na okazję”. Gdy wyczują świeże kości – osiadają, szybko dojrzewają i zaczynają pracę.
Ich sekret?

  • mają struktury przypominające „korzenie”, którymi wiercą się w kość,
  • wydzielają związki pomagające przebić twardą warstwę kości,
  • w środku noszą symbiotyczne bakterie, które pomagają im trawić to, czego same nie potrafią: tłuszcze i białka z kości (w tym kolagen).

Efekt końcowy nie dotyczy tylko robaka. Rozkład kości uwalnia składniki odżywcze, z których korzystają kolejne organizmy. Dzięki temu „wyspa” życia wokół kości staje się bogatsza i bardziej różnorodna.
Mało tego: takie miejsca działają jak „trampoliny” dla gatunków, które mogą potem rozprzestrzeniać się na duże odległości po dnie oceanu.

Eksperyment, który miał potwierdzić oczywistość… i nie potwierdził

Naukowcy postanowili sprawdzić, jak wygląda to wszystko w praktyce na głębokości prawie 900 metrów u wybrzeży Kolumbii Brytyjskiej. Umieszczono na dnie m.in. kości humbaka i monitorowano je kamerami.
I teraz najważniejsze:
przez 10 lat obserwacji nie zarejestrowano ani jednego robaka-zombie.
To jest ten moment, w którym w nauce zapala się lampka: „OK, coś tu nie gra”.
Bo w normalnych warunkach kości powinny być wręcz „oblepione” Osedax po takim czasie. Tymczasem nic.

Podejrzenie numer 1: tlen. A dokładniej jego brak

Zespół badawczy podejrzewa, że kluczowym czynnikiem jest niedobór tlenu w miejscu obserwacji (kanion Barkley). Ten rejon ma naturalnie obniżoną dostępność tlenu, ale jest jeszcze jeden problem: strefy minimum tlenu (OMZ), potocznie zwane „martwymi strefami”, mogą się rozszerzać wraz z ocieplaniem oceanów i zmianami klimatu.
Co to znaczy w praktyce?

Jeśli tlenu jest za mało, część organizmów:

  • nie zasiedli danego obszaru,
  • nie przetrwa,
  • albo nie będzie się skutecznie rozmnażać.

I nawet jeśli larwy Osedax „przypłyną”, mogą nie mieć warunków, by się utrzymać.

Dlaczego brak robaków-zombie to realny problem (a nie tylko zgryźliwa ciekawostka)?

Bo w ekosystemie głębinowym liczy się łańcuch zależności. Jeśli Osedax znikają, to:

  1. kości rozkładają się inaczej – wolniej lub w inny sposób,
  2. mniej składników odżywczych trafia do otoczenia,
  3. spada różnorodność organizmów żyjących przy „whale fall”,
  4. „wyspy życia” mogą stać się rzadsze i bardziej odizolowane,
  5. a w dłuższej skali może dojść do utraty lokalnych populacji i gatunków Osedax w różnych regionach.

Krótko: zniknięcie jednego „specjalisty” potrafi rozregulować cały mikroświat.

Co dalej? Naukowcy już sprawdzają kolejny trop

Badacze monitorują też inny upadek wieloryba – na zboczu Clayoquot u wybrzeży wyspy Vancouver. To ma pomóc odpowiedzieć na pytanie, czy brak Osedax to:

  • lokalny wyjątek,
  • czy początek większego trendu związanego ze zmianami środowiskowymi.

Jeśli potwierdzi się scenariusz z tlenem, to robi się poważnie: mówimy nie tylko o robakach, ale o przebudowie warunków życia w głębinach w skali regionu.

Co warto zapamiętać?

  • Upadki wielorybów to kluczowe „oazy” życia na dnie oceanu.
  • Robaki-zombie (Osedax) są ważnym elementem rozkładu kości i napędzania różnorodności wokół takich miejsc.
  • W Kolumbii Brytyjskiej, na głębokości ok. 900 m, nie pojawiły się przez 10 lat, mimo że powinny.
  • Najmocniejsze podejrzenie: niedobór tlenu i możliwe rozszerzanie się stref minimum tlenu.
  • Skutki mogą być szersze niż „zniknięcie robaka”: ubożenie i fragmentacja ekosystemów.

Udostępnij