Zwężenie w łuku soczewkowym: ślad mikrohalo ciemnej materiiDrobna bryłka masy, wielka zagadka: plamka w JVAS B1938+666

Astronomowie złapali na gorącym uczynku coś, co nie świeci, nie wibruje w radiu i nie odbija podczerwieni — za to zgina czasoprzestrzeń jak profesjonalista. W galaktyce, której światło biegło do nas 7,3 mld lat, zespół kierowany przez Devona Powella (Max Planck Institute for Astrophysics) wykrył maleńką, gęstą plamę niewidzialnej materii o masie około miliona Słońc. To rekord: obiekt co najmniej o dwa rzędy wielkości lżejszy niż wcześniejsze „grawitacyjne znaleziska” z podobnych odległości.

Jak wykryć coś, czego nie widać? Soczewkowanie grawitacyjne w praktyce

Jeśli położysz kulę do kręgli na trampolinie, wszystko obok pojedzie po zakrzywionej ścieżce. W kosmosie rolę trampoliny gra czasoprzestrzeń, a kulą jest masa. Gdy światło od dalszej galaktyki (10,5 mld lat świetlnych) mija galaktykę na pierwszym planie (7,3 mld lat), jego obraz zostaje rozciągnięty, zniekształcony i wzmocniony — to właśnie soczewkowanie grawitacyjne.

Ten konkretny układ, znany jako JVAS B1938+666, dał cztery obrazy odległego źródła. Na jednym z nich astronomowie zauważyli wąskie „zwężenie” jasnego łuku. Taki defekt geometrii to sygnał, że w linii widzenia siedzi dodatkowa bryłka masy. Analiza pokazała, że to nie przypadek ani błąd: istnienie obiektu potwierdzono z istotnością 26σ (czytaj: absurdalnie pewne).

Instrumenty i dowody: zwiad na wielu długościach fal

Do polowania na tę „ciemną grudkę” wykorzystano Green Bank Telescope, Very Long Baseline Array (VLBA) oraz European VLBI Network (EVN). Połączenie rozdzielczości interferometrii radiowej i modelowania grawitacyjnego pozwoliło zmapować przybliżony kształt i położenie masy wywołującej zniekształcenie łuku.

Co to właściwie jest? Dwie realistyczne hipotezy

  1. Skupisko ciemnej materii (mikrohalo) — zgodne z modelem zimnej ciemnej materii (ΛCDM), który przewiduje, że halo galaktyk powinny być „ziarniste”, usiane małymi, gęstymi kępkami.
  2. Ultrasłaba galaktyka karłowata — tak słabo świecąca, że niewykrywalna w obecnych danych optycznych, podczerwonych i radiowych.

Obie opcje są dziś na stole. Autorzy podkreślają, że znalezienie choć jednego takiego obiektu przy tej czułości wpisuje się w przewidywania ΛCDM. Teraz kluczowe będzie polowanie statystyczne: ile takich plamek znajdziemy i czy ich liczba zgra się z teorią.

Dlaczego to odkrycie jest ważne?

  • To bezpośrednia sonda „ziarnistości” ciemnej materii w odległym Wszechświecie.
  • Ustanawia nowy pułap czułości: obiekty o masie zaledwie ~10⁶ M☉ w skali kosmologicznej.
  • Otwiera drogę do rutynowego obrazowania grawitacyjnego, które może odfiltrować naturę ciemnej materii: czy jest idealnie gładka, czy lepiona z kępek.

Co dalej?

Więcej układów soczewkowych, obserwacje o jeszcze wyższej rozdzielczości, porównanie z symulacjami kosmologicznymi. Jeśli plamek będzie tyle, ile przewiduje ΛCDM — teoria zyska mocny punkt. Jeśli mniej lub więcej — szykujemy poprawki do kosmicznego elementarza.

Udostępnij