Gdy niebo płonie, a ziemia umiera: wizja XIV-wiecznej EuropyErupcja i zaraza: symboliczne ujęcie średniowiecznej katastrofy

Nowe badania wskazują, że za drugą pandemię dżumy, która przetoczyła się przez Europę w XIV wieku, mogło odpowiadać jedno pozornie odległe wydarzenie – potężna erupcja wulkanu, prawdopodobnie w rejonie tropików. Ta katastrofa uruchomiła ciąg zmian klimatycznych, ekonomicznych i handlowych, które stworzyły idealne warunki dla rozprzestrzenienia się bakterii Yersinia pestis, znanej jako sprawca Czarnej Śmierci.
To jeden z najlepszych przykładów naukowej „układanki”, gdzie klimat, historia, geologia i epidemiologia wskazują na wspólny punkt zapalny.

Katastrofa wulkaniczna, która ochłodziła Europę

Zespół badaczy przeanalizował rdzenie lodowe pobrane na Grenlandii i Antarktydzie. Te naturalne archiwa klimatu przechowują ślady dawnych erupcji w postaci siarki i popiołu. Wyniki są jednoznaczne: około 1345 roku nastąpił gwałtowny wzrost zawartości siarki – 18. największy skok tego typu w ciągu dwóch tysięcy lat.
To znak po dużej, nieznanej erupcji wulkanicznej, która wyrzuciła do atmosfery ogromne ilości aerozoli siarczanowych. Zawieszone w stratosferze cząsteczki odbijały światło słoneczne, powodując krótkotrwałe, ale drastyczne ochłodzenie klimatu w Europie w latach 1345–1347.
Drzewa z tego okresu również „pamiętają” katastrofę. Rekonstrukcje dendroklimatyczne z ośmiu regionów Europy pokazują, że trzy kolejne sezony wegetacyjne były wyjątkowo zimne. Skutki były natychmiastowe i bezlitosne: słabe zbiory, nieurodzaj i gwałtowny wzrost cen żywności.

Zanim zaraza dotarła do Europy – głód już ją przygotował.

Handel, który zmienił bieg historii

Badacze prześledzili zapisy historyczne z XIV wieku dotyczące pogody i handlu. Obraz jest spójny: mgły, zimne i wilgotne lata, spadek produkcji rolnej i dramatyczna reorganizacja sieci dostaw zboża.
Około 1347 roku Wenecja przestała blokować handel z Złotą Ordą – mongolskim państwem kontrolującym region Morza Czarnego. Do włoskich portów popłynęły transporty zboża. Razem ze zbożem przypłynęło coś jeszcze: pchły przenoszące bakterie Yersinia pestis.
Na mapie rozprzestrzeniania się Czarnej Śmierci pierwsze ogniska epidemii pojawiają się w Mesynie, Genui, Wenecji, Pizie i Palmie. To nie jest przypadek. To były porty, które jako pierwsze przyjmowały zboże z Morza Czarnego.
Dalej proces był już tylko kwestią czasu. Zainfekowane ziarno i materiały trafiały na północ, do Anglii i Norwegii, podążając dokładnie tymi samymi trasami, którymi od stuleci transportowano towary.
Transport zboża stał się transportem patogenu.

Erupcja, która wywołała epidemię

Wyniki badań nie pozostawiają złudzeń: mikrokryzys klimatyczny wywołany erupcją wulkanu w latach 40. XIV wieku doprowadził do głodu, a głód wymusił zmiany w handlu. Zmiany w handlu otworzyły drogę chorobie, której skutków nikt nie był w stanie zatrzymać.
To nie był wyłącznie europejski problem. Dane pokazują, że szlaki zbożowe doprowadziły zarazę również do Aleksandrii i Egiptu. Czynnik geograficzny nie miał znaczenia – liczyło się połączenie mórz, portów i produktów, które były absolutnie niezbędne do przeżycia.
W efekcie druga pandemia dżumy stała się największym kryzysem demograficznym w przednowoczesnej historii, pochłaniając dziesiątki milionów istnień.

Nauka bez teorii spiskowych: klimat, handel, bakteria

Wnioski są konkretne:

  1. Była erupcja – potwierdzona rdzeniami lodowymi.
  2. Było ochłodzenie – potwierdzone przez słoje drzew.
  3. Był głód i zmiana szlaków handlowych – potwierdzone archiwami i kronikami.
  4. Była droga zakażenia – potwierdzona analizą portów i transportów zboża.

Jedna decyzja polityczna – zniesienie embarga handlowego na Złotą Ordę – uruchomiła efekt domina, który zabił miliony.
Nikt wtedy nie wiedział, że problem nie zaczyna się w Europie, lecz tam, gdzie eksplodował wulkan.

Badania opublikowano w czasopiśmie Communications Earth & Environment .

Udostępnij