Tuż obok nas – w skali kosmicznej wręcz „za rogiem” – przez miliony lat ukrywał się gigant. Astronomowie odkryli ogromną, dotąd niewidoczną chmurę wodoru cząsteczkowego, położoną zaledwie 300 lat świetlnych od Układu Słonecznego, na obrzeżach tzw. Lokalnej Bańki. Obiekt nazwano Eos, od greckiej bogini świtu, i nie bez powodu – to odkrycie może zapoczątkować nowy rozdział w badaniach narodzin gwiazd.
Kosmiczny kolos, którego nikt wcześniej nie widział
Eos to półksiężycowata chmura o średnicy około 80–85 lat świetlnych. Gdyby była widoczna gołym okiem, zajmowałaby na niebie obszar aż 40 razy większy niż tarcza Księżyca w pełni. Mimo tak imponujących rozmiarów pozostawała całkowicie niewidoczna dla klasycznych metod obserwacyjnych.
Dlaczego? Bo nie zawiera wystarczająco dużo tlenku węgla – związku chemicznego, który astronomowie od dekad wykorzystują jako „znacznik” obłoków molekularnych. Eos po prostu nie grał według starych zasad.
Chmura, która świeci w ciemności
Przełom przyniosło zupełnie inne podejście. Zespół kierowany przez prof. Blakesley Burkhart z Uniwersytetu Rutgersa przeanalizował archiwalne dane z południowokoreańskiego teleskopu kosmicznego STSat-1, działającego w zakresie dalekiego ultrafioletu.
Wodór cząsteczkowy – najpowszechniejszy składnik Wszechświata – potrafi fluorescencyjnie świecić w ultrafiolecie, gdy jest oświetlany przez promieniowanie pobliskich gwiazd. To właśnie ten subtelny blask zdradził obecność Eosa.
Po raz pierwszy w historii obłok molekularny został odkryty bezpośrednio dzięki emisji wodoru cząsteczkowego, a nie pośrednio przez inne pierwiastki. To zmienia reguły gry.
Materiał do budowy gwiazd… który znika
Eos zawiera około 2000 mas Słońca wodoru, co stanowi mniej więcej jedną trzecią całkowitej masy chmury. To surowiec, z którego powstają gwiazdy i planety. Problem w tym, że ten magazyn kosmicznego paliwa nie jest trwały.
Analiza wykazała, że chmura jest stopniowo „zdmuchiwana” przez promieniowanie pobliskich gwiazd w procesie fotodysocjacji. Eos traci materię w tempie około 600 mas Słońca na milion lat i całkowicie zniknie za około 5,7 miliona lat. Kosmicznie rzecz biorąc – mgnienie oka.
Dlaczego to odkrycie jest tak ważne
Eos to coś więcej niż ciekawostka astronomiczna. To brakujące ogniwo w zrozumieniu, jak naprawdę wygląda ośrodek międzygwiazdowy w Drodze Mlecznej. Jeśli taka ogromna chmura mogła ukrywać się tak blisko nas, to ile podobnych obiektów czeka jeszcze na odkrycie?
Nowa metoda obserwacji w dalekim ultrafiolecie może ujawnić całe populacje „niewidzialnych” obłoków – zarówno w naszej galaktyce, jak i w odległym Wszechświecie, nawet w epoce kosmicznego świtu. To bezpośredni wgląd w procesy, które prowadzą od rozproszonego gazu do narodzin gwiazd, planet i – ostatecznie – układów takich jak nasz.
Kosmos bliżej, niż myślisz
Eos przypomina, że Wszechświat nie kończy się na tym, co widzimy. Nawet w najbliższym kosmicznym sąsiedztwie kryją się struktury o niewyobrażalnych rozmiarach, które dopiero teraz zaczynamy dostrzegać.
Czasem największe odkrycia nie wymagają patrzenia dalej – wystarczy spojrzeć inaczej.
Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Nature Astronomy .
