Księżyc pod tarczą: wyścig z czasem w obronie planetarnejCisza w próżni: spotkanie asteroidy z obrońcą Ziemi

Asteroida 2024 YR4 nie zagraża Ziemi, ale wciąż istnieje niewielkie – ok. 4% – prawdopodobieństwo, że 22 grudnia 2032 r. uderzy w Księżyc. Najnowsze analizy NASA (po obserwacjach z JWST) podnoszą szacunek do ~4,3% i jednocześnie potwierdzają zerowe ryzyko zderzenia z naszą planetą.
Dlaczego to w ogóle temat? Bo księżycowe uderzenie 60-metrowej skały mogłoby wyrzucić w przestrzeń ogromne ilości odłamków, chwilowo zwiększając strumień mikrometeoroidów w pobliżu Ziemi nawet o trzy rzędy wielkości – co stanowiłoby poważne ryzyko dla satelitów i astronautów.

Dwie drogi: „trącić” czy „rozbić”

Inżynierowie wyliczyli, że klasyczne odchylenie orbity (jak w misji DART) wymaga precyzyjnej wiedzy o masie YR4. A z daleka znamy głównie średnicę (~60 m); gęstość, a więc i masa, pozostają obarczone dużą niepewnością. Błąd w oszacowaniu mógłby skierować asteroidę… w niepożądanym kierunku. Dlatego autorzy najnowszego opracowania (z udziałem badaczy z NASA) skłaniają się ku wariantom robust disruption: kinetycznemu „rozkruszeniu” lub – w ostateczności – detonacji jądrowej w pobliżu celu.
Żeby była jasność: DART udowodnił, że da się skutecznie zmienić ruch małego ciała w kosmosie (skrócenie okresu orbitalnego Dimorphosa o ~32 min). To precedens w obronie planetarnej, ale nie oznacza, że ten sam przepis da się bezpiecznie zastosować dla YR4 w krótkim czasie i z dużymi niepewnościami masy.

Zwiad, terminy i „plan B”

Zespół proponuje okna startowe: szybkie misje rozpoznawcze idealnie od końca 2028 r., zaś misje „rozbicia” – kinetyczne między IV.2030–IV.2032 i nuklearne między X.2029–XII.2031. W grze jest też przekierowanie istniejących/planowanych statków – np. OSIRIS-APEX (po przelocie Apophisa w kwietniu 2029 r.) czy Psyche – kosztem ich pierwotnych celów.

„Opcja atomowa”: technicznie możliwa, politycznie trudna

Analizy wskazują, że ładunek rzędu ~1 Mt zdetonowany na odpowiedniej wysokości nad powierzchnią YR4 mógłby skutecznie „zaburzyć” asteroidę niezależnie od jej dokładnej gęstości. Tego nigdy dotąd nie testowano w kontekście obrony planetarnej; jedyne historyczne eksplozje jądrowe w przestrzeni kosmicznej (np. Starfish Prime, 1962) miały inne cele i wywołały niepożądane skutki uboczne (m.in. zakłócenia i uszkodzenia satelitów). Do tego dochodzą ograniczenia prawne: PTBT (1963) zakazuje eksplozji jądrowych w przestrzeni kosmicznej, a Outer Space Treaty (1967) zabrania rozmieszczania broni masowego rażenia w kosmosie. Krótko: fizyka „pozwala”, prawo i polityka – niekoniecznie.

Co się stanie, jeśli YR4 trafi w Księżyc?

Szacunki mówią o energii rzędu kilku megaton TNT, kraterze ~1 km i nawet 10⁸ kg materiału, który może przekroczyć prędkość ucieczki i zasypać okolice Ziemi „deszczem” pyłu i kamyków. To mogłoby w kilka dni wygenerować ekspozycję równą latom typowego tła mikrometeoroidowego w LEO – realne zagrożenie operacyjne dla satelitów i wypraw załogowych.

Co wiemy dziś – i co dalej?

  • Ryzyko dla Ziemi: brak; dla Księżyca: ok. 4–4,3% (stan na 2025 r.). Kolejna runda precyzyjnych danych możliwa w 2028 r. i wtedy zapadną decyzje co do ewentualnej misji.
  • Defleksja byłaby preferowana, ale wymaga lepszego rozpoznania (masa/gęstość). Rozbicie – kinetyczne lub nuklearne – to warianty awaryjne z realnymi oknami startowymi przed 2032 r.
  • Precedens DART pokazuje, że obrona planetarna nie jest science-fiction. Teraz stawką jest gotowość proceduralna, prawna i techniczna – zanim zegar do 2032 r. dobiegnie końca.

Sedno: z 96% prawdopodobieństwem nie wydarzy się nic – i oby tak było. Ale YR4 to świetny „test gotowości” całego systemu obrony planetarnej: od szybkiego zwiadu, przez projektowanie okien startowych, po ustalenia traktatowe. Bruce’a Willisa nie trzeba; trzeba decyzji i planów, które można uruchomić w razie potrzeby.

Udostępnij