Największa blizna Księżyca – ślad po pradawnym impakcieGigantyczne uderzenie, które na zawsze zmieniło Księżyc

Księżyc od zawsze wygląda jak spokojna, zimna kula wisząca nad nami. Ale to tylko pozory. Bo jeśli porównać dwie półkule naszego satelity, trudno nie odnieść wrażenia, że to dwa różne światy: jedna strona gładka, ciemna i „wulkaniczna”, druga jaśniejsza, brutalnie pokiereszowana kraterami i pełna blizn po uderzeniach.
Od 1959 roku, gdy radziecka sonda Łuna 3 zrobiła pierwsze zdjęcia niewidocznej strony, naukowcy drapią się po głowie: dlaczego Księżyc jest aż tak asymetryczny? Teraz – dzięki próbkom przywiezionym przez chińską misję Chang’e-6 – pojawia się odpowiedź, która brzmi jak kosmiczny thriller.
I jest nią: potężne uderzenie, które zmieniło nie tylko powierzchnię Księżyca, ale też jego wnętrze.

Dwie twarze Księżyca: ta sama skała, zupełnie inna historia

Każdy, kto choć raz patrzył na pełnię, widzi „plamy” na tarczy Księżyca. To tzw. maria – ciemne, bazaltowe równiny powstałe w wyniku dawnych erupcji lawy. I to właśnie one dominują po stronie widocznej z Ziemi.
Tymczasem niewidoczna strona Księżyca wygląda jak coś po przejściu kosmicznej wojny:

  • jest jaśniejsza,
  • bardziej górzysta,
  • znacznie silniej pokryta kraterami,
  • prawie pozbawiona rozległych mórz bazaltowych.

To nie jest kosmetyczna różnica. To różnica, która sugeruje, że wnętrze Księżyca rozwijało się inaczej po dwóch stronach.

Basen South Pole–Aitken: największa blizna Układu Słonecznego

Od dawna podejrzewano, że kluczem może być gigantyczny krater uderzeniowy: Kotlina Biegun Południowy–Aitken (SPA).
To kolos:

  • jeden z największych kraterów uderzeniowych w całym Układzie Słonecznym,
  • zajmuje niemal 1/4 powierzchni Księżyca,
  • znajduje się właśnie po stronie niewidocznej.

Problem był jeden: brak próbek. Bez materiału z tego obszaru nie dało się jednoznacznie udowodnić, że to SPA „przestawił” Księżyc na dobre.
I tu wchodzi Chang’e-6.

Chang’e-6: próbki, które wreszcie kończą debatę

Misja Chang’e-6 była przełomem, bo jako pierwsza w historii dostarczyła na Ziemię próbki z niewidocznej strony Księżyca.
Chińska Akademia Nauk przeanalizowała księżycowy pył, koncentrując się na jednym ważnym tropie: izotopach potasu i żelaza.
Izotopy to „wersje” tego samego pierwiastka, różniące się liczbą neutronów. Chemicznie zachowują się podobnie, ale ich proporcje działają jak geologiczny kod kreskowy, pokazujący, co działo się z materią miliony albo miliardy lat temu.

Kosmiczny dowód: izotopy mówią, że Księżyc dostał cios, który przeorał jego wnętrze

Porównano próbki z:

  • niewidocznej strony (Chang’e-6, rejon SPA),
  • widocznej strony (Apollo i Chang’e-5).

Wynik był jasny: po obu stronach występują inne proporcje izotopów.
I teraz najważniejsze: tej różnicy nie da się wyjaśnić zwykłym wulkanizmem.
Badacze doszli do wniosku, że przyczyną musiało być coś ekstremalnego: uderzenie, które:

  • sięgnęło bardzo głęboko w płaszcz Księżyca,
  • rozgrzało materiał do temperatur powodujących topnienie i parowanie pierwiastków,
  • „przesortowało” izotopy, faworyzując parowanie lżejszych.

To oznacza, że wielki impakt w regionie SPA:

  • nie tylko zrobił krater,
  • ale zmienił skład chemiczny wnętrza Księżyca,
  • a skutki tej zmiany widzimy do dziś.

Księżyc nie jest asymetryczny „na zewnątrz”. On jest asymetryczny „od środka”

Najmocniejszy wniosek z tego odkrycia brzmi: asymetria Księżyca nie jest powierzchowna.
To nie jest różnica w ilości kraterów, którą da się zrzucić na „pecha” jednej półkuli.
To jest ślad po wydarzeniu, które mogło:

  • uruchomić konwekcję w płaszczu na skalę półkuli,
  • zmienić sposób krzepnięcia i ruchu magmy,
  • wpłynąć na to, dlaczego po widocznej stronie powstało więcej mórz bazaltowych, a po niewidocznej – prawie wcale.

Krótko: Księżyc został uderzony tak mocno, że do dziś jest geochemicznie „przekrzywiony”.

Dlaczego to odkrycie jest ważne dla Ziemi (i przyszłości eksploracji kosmosu)

To badanie mówi nam coś większego niż „Księżyc ma ciekawą historię”.
Pokazuje, że:

  • ogromne impakty potrafią przebudowywać całe światy,
  • zmieniają nie tylko skorupę, ale też płaszcz i głębokie wnętrza,
  • a ślady można odczytać po miliardach lat dzięki izotopom.

A to oznacza, że podobne „przestawienia planet” mogły zachodzić na:

  • Marsie,
  • Merkurem,
  • księżycach Jowisza i Saturna,
  • egzoplanetach skalistych.

Wniosek jest prosty: uderzenia nie tylko niszczą – one projektują planety od nowa.

Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Proceedings of the National Academy of Sciences .

Udostępnij