Złoty półksiężyc Wenus na tle kosmosuBurzliwe niebo Wenus – portret planety

Nowa analiza półwiecznych pomiarów z misji Pioneer Venus sugeruje, że aerozole w chmurach Wenus składają się w większości z wody związanej w hydratach, a nie – jak uczono – niemal wyłącznie z kwasu siarkowego. To duża korekta obrazu „piekielnej bliźniaczki Ziemi” i świeże paliwo dla debaty o potencjalnej biosferze w wenusjańskich chmurach.

Co naprawdę wykrył Pioneer?

Zespół Rakesha Mogula, Michała Zołotowa, Michaela Waya i Sanjaya Limaye odnalazł w archiwach NASA surowe zapisy z Large Probe Neutral Mass Spectrometer (LNMS) i Large Probe Gas Chromatograph (LGC), które w 1978 r. przelatywały przez chmury Wenus. Po zdigitalizowaniu mikrofilmów i ponownej analizie sygnałów badacze doszli do wniosku, że około 60–62% masy aerozoli stanowi woda (w postaci hydratów), a po ~20% przypada na siarczany żelaza i kwas siarkowy. To radykalnie inny bilans niż dotąd przyjmowany.

Jak to możliwe, że przegapiliśmy wodę?

Podczas zanurzania się sondy w gęstsze warstwy atmosfery wloty instrumentów zapychały aerozole chmurowe. Gdy cząsteczki ogrzewały się i ulegały rozkładowi, aparatura rejestrowała charakterystyczne „piki” gazów w konkretnych temperaturach – m.in. skoki sygnału wody w okolicach 185°C i 414°C (typowe dla hydratów), a także wydzielanie SO₂ około 215°C i ponownie ~397°C, co wskazuje na obecność stabilniejszych termicznie siarczanów (np. żelazawych/żelazowych). Innymi słowy: Pioneer działał jak przypadkowy „piec analityczny” dla kropelek chmurowych.

Skąd w chmurach żelazo?

Autorzy wskazują na pył kosmiczny wciągany do atmosfery Wenus, który reaguje w kwaśnym środowisku chmur i tworzy siarczany żelaza. To tłumaczy równoczesny wzrost sygnałów żelaza i SO₂ przy ~397°C oraz porównywalne udziały masowe żelazianów i kwasu siarkowego w aerozolach.

Dlaczego wcześniejsze zdalne pomiary nie widziały wody?

Bo spektroskopia teledetekcyjna z orbity wyłapuje głównie parę wodną, a nie wodę związaną w hydratach wewnątrz kropelek. Dopiero in-situ – czyli „w locie przez chmurę” – można policzyć całkowitą zawartość wody, która w świetle nowych danych okazuje się znacznie większa.

Co to znaczy dla astrobiologii?

Dotąd jednym z podstawowych argumentów przeciwko życiu w chmurach Wenus był niedobór wody i ekstremalna kwasowość. Jeśli aerozole faktycznie zawierają więcej wody i są mniej „czysto siarkowe”, część modeli habitatu w chmurach trzeba będzie przeliczyć. To nie jest równoznaczne z „życiem na Wenus”, ale próg wejścia dla mikroorganizmów mógł być niższy, niż sądziliśmy. Potwierdzić (albo obalić) wnioski mogą dopiero nowe misje in-situ – np. NASA DAVINCI czy europejski EnVision.

Chłodna głowa: to nadal kontrowersja

Publikacja ukazała się 26 września 2025 r. w Journal of Geophysical Research: Planets i już wywołała dyskusję – od entuzjastycznych omówień po ostrożny sceptycyzm. Nauka działa najsprawniej, gdy wyniki da się odtworzyć niezależnie. To oznacza: więcej danych z chmur, lepsze sondy i świeże serie pomiarów. Dopiero wtedy dowiemy się, czy chmury Wenus są naprawdę „wodne” w takim stopniu, jak sugeruje reanaliza Pioneera.

Udostępnij