Aktywność fizyczna jako naturalna ochrona przed nadciśnieniemRegularny ruch na świeżym powietrzu – prosty sposób na zdrowe ciśnienie krwi

Przez lata powtarzano nam jedno: 150 minut umiarkowanej aktywności tygodniowo wystarczy, by dbać o serce. Nowe, długoterminowe badania pokazują jednak, że w przypadku kontroli ciśnienia krwi to może być za mało – zwłaszcza jeśli chcemy uniknąć nadciśnienia w średnim i starszym wieku.
I co ważne: kluczowe znaczenie ma nie tylko to, ile ćwiczymy, ale jak długo utrzymujemy wysoki poziom aktywności – od młodej dorosłości aż po wiek średni.

Co dokładnie zbadano?

Badanie, opublikowane w 2021 roku przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco (UCSF), objęło ponad 5100 osób, których zdrowie monitorowano przez około 30 lat.
Uczestnicy regularnie:

  • przechodzili badania lekarskie,
  • mieli wielokrotnie mierzone ciśnienie krwi,
  • wypełniali ankiety dotyczące aktywności fizycznej, palenia i alkoholu.

To jedno z nielicznych badań, które pozwala spojrzeć na zależność między ruchem a nadciśnieniem w perspektywie całego dorosłego życia, a nie tylko kilku lat.

Najważniejszy wniosek: minimum to za mało

Badacze zauważyli wyraźny schemat:

  • aktywność fizyczna spadała między 18. a 40. rokiem życia,
  • w tym samym czasie gwałtownie rosła liczba przypadków nadciśnienia.

Najciekawsze odkrycie dotyczyło jednak osób, które ćwiczyły około 5 godzin tygodniowo (czyli ok. 300 minut umiarkowanego wysiłku):
Miały one wyraźnie niższe ryzyko nadciśnienia, zwłaszcza jeśli utrzymały ten poziom aktywności do 60. roku życia.
To dwukrotnie więcej niż obecne minimum zalecane dorosłym – i właśnie ten poziom okazał się ochronny.

Dlaczego to takie ważne?

Nadciśnienie tętnicze:

  • dotyczy miliardów ludzi na świecie,
  • często nie daje objawów („cichy zabójca”),
  • zwiększa ryzyko zawału serca, udaru mózgu i demencji.

Według WHO cierpi na nie:

  • ponad 25% mężczyzn,
  • i 20% kobiet.

A wielu z nich nawet o tym nie wie.
Badanie pokazuje, że profilaktyka zaczyna się dużo wcześniej, niż zwykle myślimy – nie po pięćdziesiątce, ale już w wieku 20–30 lat.

Kluczowy moment: wczesna dorosłość

Naukowcy podkreślają, że wczesna dorosłość to „okno krytyczne” dla zdrowia układu krążenia. To wtedy kształtują się nawyki, które później trudno zmienić.
Problem w tym, że właśnie w tym okresie:

  • kończy się szkoła i zorganizowany sport,
  • pojawia się praca, studia, rodzina,
  • czasu na ruch jest coraz mniej.

Efekt? Prawie połowa młodych dorosłych miała zbyt niski poziom aktywności, co silnie wiązało się z nadciśnieniem w kolejnych dekadach życia.

Nie wszyscy mają równe szanse

Badanie ujawniło też istotne różnice społeczne i rasowe.

Po 40. roku życia:

  • poziom aktywności u białych uczestników stabilizował się,
  • u czarnoskórych mężczyzn i kobiet nadal spadał.

W wieku 60 lat:

  • 80–90% czarnoskórych uczestników miało nadciśnienie,
  • w porównaniu do ok. 70% białych mężczyzn,
  • i ok. 50% białych kobiet.

Autorzy podkreślają, że to nie kwestia biologii, lecz czynników społeczno-ekonomicznych: charakter pracy, środowisko życia, obowiązki rodzinne, dostęp do bezpiecznych przestrzeni do ruchu.

Ile więc trzeba ćwiczyć, żeby realnie chronić ciśnienie?

Na podstawie badania można to uprościć:

  • 150 minut tygodniowo – lepsze niż nic,
  • 300 minut tygodniowo (ok. 5 godzin) – realna ochrona przed nadciśnieniem,
  • kluczowe jest utrzymanie tego poziomu przez dekady, nie tylko przez kilka lat.

Nie musi to być siłownia czy sport wyczynowy. Liczy się regularny, umiarkowany ruch: szybkie spacery, rower, pływanie, marszobiegi.

Wniosek prosty, ale wymagający

Jeśli chcesz:

  • zmniejszyć ryzyko nadciśnienia,
  • ochronić serce i mózg,
  • uniknąć leków w przyszłości,

to nie wystarczy „ruszać się od czasu do czasu”.
Najlepszą inwestycją w zdrowie jest konsekwentna aktywność fizyczna od młodości aż po wiek średni – nawet wtedy, gdy życie zaczyna być coraz bardziej zajęte.
Bo ciśnienie krwi nie pyta, czy masz czas. Ono po prostu rośnie, jeśli o siebie nie zadbasz.

Badanie opublikowano w czasopiśmie American Journal of Preventive Medicine.

Udostępnij