Zawał nie musi oznaczać końca – odkrycie, które zmienia medycynę regeneracyjnąSerce po zawale może się odbudowywać – przełomowe spojrzenie na regenerację tkanki

Przez lata słyszeliśmy to samo: serce po zawale już się nie regeneruje. Uszkodzone komórki obumierają, a ich miejsce zajmuje blizna – twarda, włóknista tkanka, która nie kurczy się i nie pompuje krwi. I choć serce dalej pracuje, to już „na gorszych częściach”.
Tyle teoria.
Teraz naukowcy z Australii pokazują coś, co może wywrócić tę narrację: ludzka tkanka serca potrafi wytwarzać nowe komórki mięśniowe po zawale. To nie oznacza jeszcze, że organizm sam się naprawi i „wróci do normy”, ale to naprawdę wielka rzecz – bo zmienia punkt wyjścia do leczenia.

Co się dzieje z sercem podczas zawału?

Zawał serca to nic innego jak dramatyczny problem z dopływem tlenu. Gdy tętnica wieńcowa zostaje zablokowana, część mięśnia sercowego przestaje być dotleniona. Komórki serca – kardiomiocyty – zaczynają umierać.
Organizm stara się ratować sytuację, ale robi to w sposób „awaryjny”:

  • powstaje tkanka bliznowata,
  • blizna jest sztywna,
  • nie bije i nie kurczy się jak mięsień,
  • przez to serce pompuje mniej efektywnie.

A to zwiększa ryzyko dalszych problemów: arytmii, niewydolności serca, kolejnych zawałów.

Dlaczego serce „miało się nie regenerować”?

W biologii jest pewna brutalna prawda: nie wszystkie tkanki odnawiają się równie dobrze.
Skóra? Świetnie.
Wątroba? Rewelacyjnie.
Kości? Też dają radę.
A serce? Serce było uznawane za tkankę o minimalnej zdolności regeneracyjnej. Szczególnie po urazie.
Wiadomo było, że niektóre zwierzęta (np. myszy) potrafią częściowo odbudować mięsień sercowy po uszkodzeniu. Ale u ludzi przez długi czas uważano, że ten mechanizm jest zbyt słaby, żeby w ogóle miał znaczenie.

Nowe badanie: serce produkuje nowe komórki po zawale

W najnowszym badaniu zespół z Uniwersytetu w Sydney zaobserwował replikację komórek mięśnia sercowego u ludzi po zawale. Innymi słowy: serce nie tylko bliznowacieje, ale też próbuje odbudować część utraconej tkanki mięśniowej.
Robert Hume – kardiolog i pierwszy autor publikacji – podkreśla, że to odkrycie jest ekscytujące, ale jeszcze nie oznacza cudownego samoleczenia:

  • serce faktycznie „uruchamia” regenerację,
  • ale ta regeneracja jest za słaba, żeby cofnąć skutki zawału.

I to jest sedno: serce ma potencjał, tylko nie potrafi go wykorzystać na odpowiednią skalę.

Co dokładnie zbadali naukowcy?

To nie były badania oparte na domysłach czy obrazowaniu „z daleka”. Zespół analizował prawdziwą ludzką tkankę serca, w tym:

  • żywą tkankę ludzkiego serca,
  • całe serce od dawcy ze stwierdzoną śmiercią mózgu,
  • próbki od pacjentów podczas operacji wszczepienia bypassów (pomostowania aortalno-wieńcowego).

Naukowcy wykonali m.in.:

  • sekwencjonowanie RNA (czyli analizę tego, jakie instrukcje biologiczne komórki aktywują),
  • badania białek,
  • analizę metabolizmu tkanki.

Co ważne: zidentyfikowali też środowisko komórkowe (tzw. warunki pozbawione krwi), które sprzyjało uruchomieniu tego procesu — i znaleźli w nim sygnały molekularne podobne do tych, które wcześniej wywoływały regenerację w badaniach na gryzoniach.

Dlaczego to odkrycie jest tak ważne?

Bo jeśli serce ma choćby minimalną zdolność regeneracji, to powstaje kluczowe pytanie:

Skoro organizm umie zacząć ten proces, to czy medycyna może go wzmocnić?

I tu pojawia się realna szansa na przyszłość:

– terapie, które pobudzą kardiomiocyty do dzielenia
– leczenie ograniczające tworzenie sztywnej blizny
– regeneracja mięśnia sercowego zamiast „łatania skutków”
– mniejsze ryzyko niewydolności serca po zawale

A mówimy o problemie ogromnym, bo choroby serca to nadal najczęstsza przyczyna zgonów na świecie.

Czy to znaczy, że wyleczymy zawał?

Nie dziś. I trzeba to powiedzieć uczciwie.
To badanie nie oznacza, że serce samo się naprawi jak salamandra, ani że po zawale „odrośnie” zdrowy mięsień.
Ale oznacza coś równie ważnego:
mechanizm regeneracji istnieje – i da się go namierzyć.
A to jest fundament, na którym można budować medycynę przyszłości.

Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Circulation Research .

Udostępnij