Słodziki miały być „ratunkiem” dla ludzi, którzy kochają słodkie smaki, ale nie chcą płacić zdrowiem za cukier. W teorii: mniej kalorii, mniej problemów. W praktyce: coraz więcej pytań, a czasem wręcz niepokój – bo część sztucznych słodzików budzi kontrowersje i bywa łączona z potencjalnymi skutkami ubocznymi.
I właśnie w tym momencie pojawia się coś naprawdę ciekawego: tagatoza – naturalny cukier, który jest słodki jak sacharoza, ma mniej kalorii, a do tego nie powoduje gwałtownych skoków insuliny. Co ważne: naukowcy właśnie pokazali sposób, jak produkować ją taniej i wydajniej, co może zmienić zasady gry.
Czym jest tagatoza i dlaczego robi tyle szumu?
Tagatoza to tzw. rzadki cukier – naturalnie występuje, ale w bardzo małych ilościach (m.in. w niektórych produktach mlecznych i owocach). Przez lata była traktowana jak ciekawostka. Problem był prosty: dało się ją wytwarzać, ale drogo i mało efektywnie, więc rynek nie mógł ruszyć z miejsca.
A jednak tagatoza ma cechy, o jakich marzą dietetycy i producenci żywności:
- smakuje podobnie do zwykłego cukru
- ma około 1/3 mniej kalorii
- nie wywołuje tak mocnego wyrzutu insuliny jak sacharoza
- jest częściowo fermentowana w jelicie grubym
- można ją normalnie stosować w produktach spożywczych (w przeciwieństwie do wielu intensywnych słodzików, które psują smak i strukturę potraw)
To słodzik, który nie próbuje oszukać języka. On po prostu działa inaczej w organizmie.
Najważniejsze: mniejszy wpływ na insulinę i glukozę
Dla osób z insulinoopornością, stanami przedcukrzycowymi czy cukrzycą temat jest kluczowy.
Sacharoza (cukier stołowy) i część słodzików mogą wywoływać reakcje metaboliczne, które dla wielu osób są problemem: skoki glukozy, skoki insuliny, apetyt, huśtawka energetyczna.
Tagatoza wypada inaczej, bo:
- tylko część wchłania się w jelicie cienkim
- znaczna ilość trafia do jelita grubego, gdzie ulega fermentacji
- jej metabolizm przypomina w pewnym stopniu fruktozę
To oznacza też ważną uwagę: osoby z nietolerancją fruktozy powinny uważać. Ale dla reszty może być to jedna z najbardziej „ludzkich” alternatyw dla cukru.
Tagatoza może być też przyjazna dla zębów
Tu robi się jeszcze ciekawiej.
Zwykły cukier karmi bakterie w jamie ustnej i nakręca próchnicę. Tagatoza – według wstępnych danych – może działać inaczej: ogranicza rozwój niektórych szkodliwych mikroorganizmów i jest uznawana za bardziej „zębo-przyjazną”.
To oczywiście nie znaczy, że po tagatozie nie trzeba myć zębów (niestety), ale w porównaniu do sacharozy wygląda obiecująco.
Dlaczego dotąd jej nie widzieliśmy w sklepach? Bo była za droga
Rynek tagatozy był ograniczony przez jeden brutalny fakt: produkcja.
Dotychczasowe metody były:
- nieefektywne
- kosztowne
- trudne do skalowania
I tu wchodzi nowy pomysł zespołu z Tufts University (we współpracy z Manus Bio i Kcat Enzymatic): zamiast klasycznych procesów chemicznych – biotechnologia.
Bakterie jako fabryki cukru: przełom w produkcji tagatozy
Badacze zmodyfikowali genetycznie bakterie E. coli, aby działały jak mikro-fabryki. Kluczowe było użycie enzymu pochodzącego ze śluzowca:
- Gal1P (fosfataza galaktozo-1-fosforanowo-selektywna)
W uproszczeniu proces wygląda tak:
- bakteria przerabia glukozę → galaktozę (dzięki Gal1P)
- drugi enzym przerabia galaktozę → tagatozę
Efekt jest mocny: wydajność nawet do 95%, podczas gdy wcześniejsze metody dawały zwykle około 40–77%.
To właśnie takie liczby otwierają drogę do rynku masowego.
Co to oznacza dla przyszłości słodzenia?
Jeśli tagatoza zacznie być produkowana taniej, może pojawić się w ogromnej liczbie produktów:
- napoje
- jogurty i desery
- batony
- wypieki
- żywność „fit”
- produkty dla diabetyków
I co ważne: tagatoza nie jest „chemicznym słodzikiem z laboratorium”, tylko naturalnym cukrem, tylko że produkowanym w sposób nowoczesny i bardziej dostępny.
Szacunki mówią, że do 2032 rynek tagatozy może osiągnąć około 250 milionów dolarów. To jeszcze nie poziom cukru, ale już widać kierunek: ludzie chcą słodkiego smaku bez metabolicznego rachunku.
Podsumowanie: cukier, który może zakończyć wojnę „cukier vs słodzik”
Tagatoza to przykład, że przyszłość żywienia może wyglądać inaczej niż dziś: nie przez zakazy i wyrzeczenia, ale przez mądrzejszą biologię.
Jeśli kolejne badania potwierdzą jej przewagę w realnych warunkach u ludzi, a produkcja rzeczywiście stanie się tania – tagatoza ma szansę zostać nową gwiazdą wśród słodzików.
I wreszcie: słodkie może przestać oznaczać „winne”.
Badanie opublikowano w czasopiśmie Cell Reports Physical Science .
