Ultraprzetworzone jedzenie a ryzyko chorób – nauka mówi coraz głośniejKonserwanty pod lupą: przetworzona żywność kontra świeże produkty

Konserwanty są dziś w jedzeniu praktycznie wszędzie – od szynki i boczku, przez pieczywo pakowane, aż po napoje. Do tej pory większość ludzi traktowała je jak „normalny skład przemysłowej żywności”. Teraz jednak pojawiają się kolejne mocne dane, które każą spojrzeć na temat poważniej.
Dwa duże francuskie badania, oparte na obserwacji ponad 100 tysięcy osób, sugerują, że spożywanie niektórych popularnych konserwantów może wiązać się z nieco wyższym ryzykiem raka i cukrzycy typu 2. Nie jest to dowód, że konserwanty „powodują” choroby wprost – ale to kolejna cegła do muru, który coraz częściej stawia się wokół żywności ultraprzetworzonej.

Co dokładnie wykazały badania?

Badania przeprowadzono w ramach dużego projektu żywieniowego, w którym uczestnicy regularnie wypełniali ankiety na temat diety – co jedzą, jak często, jakie produkty kupują. Na tej podstawie naukowcy porównywali ryzyko chorób u osób spożywających większe ilości określonych dodatków.

1) Badanie o raku (BMJ)

W pierwszym badaniu wykryto liczne powiązania pomiędzy konserwantami a wyższą zapadalnością na:

  • raka piersi,
  • raka prostaty.

Najmocniejszy sygnał dotyczył azotynu sodu (częsty w przetworzonych mięsach) oraz raka prostaty – ryzyko miało wzrastać o około jedną trzecią.

2) Badanie o cukrzycy typu 2 (Nature Communications)

Drugie badanie wykazało związek pomiędzy spożyciem wybranych dodatków/konserwantów a ryzykiem cukrzycy typu 2.
Szczególnie mocno wyróżniono sorbinian potasu (konserwant przeciw pleśni i bakteriom), który miał być skorelowany nawet z około dwukrotnym wzrostem ryzyka cukrzycy.

Czy to oznacza, że „konserwanty powodują raka”?

Nie. I warto to powiedzieć wprost, bo internet uwielbia robić z tego nagłówki „ZA TRZY DNI UMRZESZ OD SZYNKI”.
Te badania są obserwacyjne, a więc:

  • pokazują powiązania,
  • ale nie dowodzą przyczynowości.

Eksperci niezwiązani z badaniami podkreślają, że w tego typu analizach zawsze istnieje ryzyko, że nie da się w 100% uwzględnić wszystkich czynników.

Przykład? Bardzo prosty:

  • osoby jedzące dużo przetworzonego mięsa częściej mogą pić alkohol,
  • częściej mogą jeść mniej warzyw,
  • częściej mogą prowadzić mniej aktywny tryb życia.

I wtedy trudno rozdzielić, co jest winne czemu.

To co mamy zrobić jako konsumenci?

Najbardziej rozsądny wniosek jest dokładnie taki, jak przekazała badaczka nadzorująca projekt: nie panikować, tylko ograniczać kontakt z żywnością, która ma długi skład i dużo dodatków.
Nie trzeba robić rewolucji w tydzień. Ale można wdrożyć kilka prostych zasad:

  • jeśli mięso – to częściej świeże, nie paczkowane „trwałe”
  • wybieraj produkty z krótkim składem (im mniej E… tym lepiej)
  • przetworzone wędliny traktuj jak „czasem”, a nie „codziennie”
  • zamieniaj część produktów „ready-to-eat” na proste jedzenie bazowe (jaja, kasze, warzywa, ryby)

Czy będą ostrzeżenia na etykietach?

Pojawia się ciekawy pomysł: by produkty zawierające azotyny/azotany miały ostrzeżenie zdrowotne na etykiecie.
To może być przyszłość, bo trend regulacyjny idzie właśnie w tę stronę: mniej marketingu „ultra-smaczne”, więcej informacji „co to robi z organizmem”.

Najważniejsza rzecz, o której trzeba pamiętać

Wyniki badań nie mówią: „każdy konserwant zabija”. One mówią: częste jedzenie produktów ultraprzetworzonych, w których konserwanty są standardem, może podnosić ryzyko chorób cywilizacyjnych.
A to jest już temat poważny, bo mówimy o chorobach, które należą do głównych przyczyn zgonów i przewlekłego cierpienia w świecie zachodnim.

Udostępnij