Gdy wysiłek fizyczny aktywuje mechanizmy naprawy DNADziesięć minut ruchu, które uruchamiają ochronne procesy w organizmie

Czy 10 minut ćwiczeń naprawdę może mieć znaczenie w walce z rakiem? Najnowsze badania pokazują, że tak – i to w sposób znacznie bardziej konkretny, niż dotąd sądzono. Krótka, intensywna aktywność fizyczna potrafi uruchomić w organizmie realne sygnały biologiczne, które wpływają na geny nowotworowe i mechanizmy naprawy DNA.
To nie jest kolejny ogólnik w stylu „ruch jest zdrowy”. To twarde dane z laboratorium.

Co dokładnie odkryli naukowcy?

Międzynarodowy zespół badaczy wykazał, że już 10 minut intensywnej jazdy na rowerze stacjonarnym wystarczy, aby we krwi pojawiły się cząsteczki o potencjalnym działaniu przeciwnowotworowym.

Te związki:

  • aktywują procesy naprawy DNA,
  • hamują ekspresję genów sprzyjających rozwojowi nowotworu,
  • zmieniają środowisko biochemiczne krwi w sposób niekorzystny dla komórek rakowych.

Najważniejsze: nie mówimy o miesiącach treningu. Mówimy o jednej, krótkiej sesji wysiłku.

Badanie w praktyce: kto, jak i dlaczego?

W badaniu wzięło udział 30 osób z nadwagą lub otyłością w wieku 50–78 lat – czyli z grupy podwyższonego ryzyka zachorowania na raka jelita grubego.

Schemat był prosty:

  1. krótka rozgrzewka,
  2. około 10 minut intensywnego treningu kolarskiego,
  3. pobranie krwi przed i po wysiłku,
  4. analiza surowicy krwi w kontakcie z hodowanymi w laboratorium komórkami raka jelita grubego.

Efekt? Surowica pobrana po ćwiczeniach wywoływała w komórkach nowotworowych:

  • zmiany w ekspresji tysięcy genów,
  • oznaki wzmożonej naprawy uszkodzeń DNA,
  • zahamowanie procesów sprzyjających wzrostowi guza.

To jeden z najdokładniejszych dowodów na to, jak ćwiczenia działają na poziomie molekularnym, a nie tylko „ogólnym”.

Dlaczego to przełomowe?

Od lat wiadomo, że regularna aktywność fizyczna:

  • zmniejsza ryzyko raka jelita grubego,
  • obniża ryzyko nawrotu choroby po leczeniu,
  • poprawia przeżywalność pacjentów.

Nowością jest dokładne pokazanie mechanizmu: ćwiczenia nie tylko „wzmacniają organizm”, ale wysyłają przez krew sygnały, które bezpośrednio wpływają na komórki nowotworowe.
Jak ujął to jeden z autorów badania: organizm po wysiłku zachowuje się tak, jakby wysyłał systemowy komunikat „naprawiaj się i hamuj to, co niebezpieczne”.

Czy to już gotowa terapia?

Nie. I warto to powiedzieć wprost.

Badanie ma ograniczenia:

  • testowano krótkotrwały efekt jednej sesji,
  • działanie sprawdzano na komórkach w laboratorium, a nie bezpośrednio u pacjentów,
  • nie wiadomo jeszcze, jak długo utrzymują się te sygnały w organizmie.

Ale kierunek jest jasny. Naukowcy widzą w tym potencjał do:

  • opracowania terapii wzmacniających efekt ćwiczeń,
  • a nawet leków naśladujących biologiczne skutki wysiłku, co byłoby ogromnym wsparciem dla osób, które nie mogą ćwiczyć intensywnie.

Co z tego wynika dla zwykłego człowieka?

Jedna rzecz jest już dziś pewna:
brak czasu przestaje być wymówką.

Jeśli:

  • masz 10 minut,
  • jesteś w stanie wykonać krótki, intensywny wysiłek,
  • nawet kilka razy w tygodniu,

to robisz coś realnie korzystnego dla swojego organizmu, również w kontekście profilaktyki nowotworowej.
Jak podkreślają badacze:

nawet jeden trening może wysłać silny sygnał biologiczny.

Nie trzeba maratonów. Nie trzeba godzin na siłowni. Liczy się impuls.

Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie International Journal of Cancer .

Udostępnij