Moment, w którym Wszechświat zwraca się ku ZiemiAnomalia nad planetą – gdy cisza kosmosu zostaje przerwana

Gdy myślimy o pierwszym kontakcie z obcą cywilizacją, popkultura podsuwa nam gotowe obrazy: ogromne statki nad miastami, pokojowych wysłanników z gwiazd albo – w mniej optymistycznej wersji – brutalną inwazję. Problem w tym, że nauka patrzy na to zupełnie inaczej. I według najnowszych badań pierwszy sygnał od obcej inteligencji może być nie spektakularny wizualnie, ale za to bardzo „głośny”.
Nie chodzi o huk w próżni kosmicznej, lecz o wyjątkowo silny, nietypowy sygnał, który trudno będzie pomylić z czymkolwiek znanym astronomii.

Hipoteza eschatyczna: kontakt na krawędzi istnienia

Astrofizyk David Kipping z Uniwersytetu Columbia – dyrektor Cool Worlds Lab i autor popularnego kanału „Cool Worlds” – zaproponował nową koncepcję, tzw. hipotezę eschatyczną. Artykuł na ten temat ma ukazać się w prestiżowym czasopiśmie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society.

Jej sens jest prosty, choć niepokojący:
pierwsza wykryta przez nas obca cywilizacja technologiczna prawdopodobnie nie będzie typowa, lecz znajdzie się w stanie przejściowym, niestabilnym albo wręcz schyłkowym. A właśnie wtedy sygnały, które emituje, są najsilniejsze i najłatwiejsze do wykrycia.
Dlaczego? Bo tak działa astronomia.

Astronomia uczy: najpierw widzimy skrajności

Historia odkryć kosmicznych pokazuje jednoznacznie, że najpierw wykrywamy obiekty ekstremalne, a nie reprezentatywne. Nie dlatego, że są najczęstsze, lecz dlatego, że „świecą” najmocniej.
Dobrym przykładem są egzoplanety. Pierwsze odkryte planety pozasłoneczne krążyły wokół pulsarów – martwych, niezwykle egzotycznych gwiazd. Dziś wiemy, że takie układy są skrajnie rzadkie. W całym katalogu NASA, liczącym ponad 6000 egzoplanet, mniej niż dziesięć orbituje wokół pulsarów. Zostały wykryte tylko dlatego, że pulsary są kosmicznymi zegarami o ekstremalnej precyzji.
Podobnie jest z gwiazdami widocznymi gołym okiem. Duża ich część to olbrzymy, choć w rzeczywistości najczęstszym typem gwiazdy w Galaktyce są czerwone karły – po prostu są zbyt słabe, by je dostrzec bez teleskopu.
Kipping przenosi tę logikę na poszukiwania obcych cywilizacji.

Dlaczego obcy mogą „krzyczeć”, a nie szeptać

Jeśli gdzieś w kosmosie istnieją zaawansowane cywilizacje, większość z nich może być cicha, stabilna i trudna do wykrycia. Ich technologie mogą nie emitować sygnałów, które łatwo odróżnić od naturalnych procesów astrofizycznych.
Ale cywilizacja w kryzysie to inna historia.
Zmiany klimatu, masowe zanieczyszczenie atmosfery, niekontrolowane zużycie energii, globalne systemy komunikacyjne, awarie megainfrastruktury – wszystko to może generować anomalia widoczne z kosmicznej perspektywy. Taki świat zaczyna „świecić” technologicznie.
Właśnie dlatego Kipping sugeruje, że pierwszy sygnał od obcej inteligencji może pochodzić od cywilizacji stojącej u progu upadku. Albo od takiej, która świadomie wysyła desperacki, nie do przeoczenia sygnał – coś w rodzaju kosmicznego SOS.

Czy sygnał Wow! był wołaniem o pomoc?

W jednym ze swoich wystąpień Kipping spekuluje, że słynny sygnał Wow! z 1977 roku mógł być właśnie takim „głośnym” epizodem. Jednorazowym, ekstremalnym impulsem, który nie powtórzył się, bo cywilizacja, która go nadała, mogła już nie istnieć… albo przestała nadawać.
To oczywiście hipoteza, ale wpisuje się w szerszy obraz: nie należy oczekiwać powtarzalnych, grzecznych sygnałów radiowych. Pierwszy kontakt może być chaotyczny, krótki i trudny do zinterpretowania.

Jak szukać obcych według nowej koncepcji

Hipoteza eschatyczna ma poważne konsekwencje dla programów SETI i poszukiwań technosygnatur. Zamiast koncentrować się wyłącznie na wąsko zdefiniowanych sygnałach radiowych, naukowcy powinni:

  • monitorować całe niebo w czasie rzeczywistym,
  • szukać anomalii, a nie konkretnych wzorców,
  • analizować zjawiska przejściowe, których nie da się łatwo wyjaśnić znaną fizyką.

Dobra wiadomość jest taka, że właśnie wchodzimy w erę takiego monitoringu. Obserwatoria pokroju Vera C. Rubin Observatory czy Sloan Digital Sky Survey nieustannie skanują niebo, rejestrując zmiany w skali minut, dni i miesięcy.
To idealne narzędzia do wykrywania „głośnych”, krótkotrwałych sygnałów, które mogą być pierwszym śladem obcej inteligencji.

Pierwszy kontakt raczej nie będzie jak w filmach

Nie zobaczymy flot nad miastami. Nie usłyszymy powitania w eterze. Nie pojawi się też kosmiczny nauczyciel, który rozwiąże nasze problemy.
Jeśli nauka ma rację, pierwszy kontakt będzie surowy, niejednoznaczny i niepokojący. Może to być sygnał, który bardziej przypomina alarm niż zaproszenie do rozmowy.
I paradoksalnie – właśnie dlatego powinniśmy go traktować bardzo poważnie.

Wow!

Udostępnij