Państwa-strony Konwencji z Minamaty uzgodniły w Genewie globalne wycofanie amalgamatu stomatologicznego (rtęciowego) do 2034 r.. To zwrot w kierunku „stomatologii bez rtęci” i – co ważne – decyzja z twardą datą graniczną. Uzgodnienie zapadło na COP-6, czyli szóstej konferencji stron traktatu.
Co dokładnie uzgodniono
Zgodnie z komunikatami z COP-6 strony przyjęły poprawki „ustanawiające globalne wycofanie amalgamatu stomatologicznego do 2034 r.”, obejmujące zakaz produkcji, importu i eksportu tego materiału po tej dacie. To historyczny krok – ponad 150 państw jest stroną Konwencji z Minamaty (obowiązującej od 2017 r.).
Decyzję przeforsowała m.in. grupa państw afrykańskich, która wcześniej naciskała na szybszy termin (2030 r.). Ostateczny kompromis to rok 2034 i dodatkowe działania „po drodze”, które mają redukować użycie amalgamatu już teraz.
Dlaczego to ważne dla zdrowia publicznego i środowiska
Światowa Organizacja Zdrowia klasyfikuje rtęć jako jedną z 10 substancji stwarzających poważne zagrożenie dla zdrowia. Eliminacja jej źródeł – także tych medycznych – jest elementem globalnej polityki ograniczania zanieczyszczeń rtęciowych.
Jednocześnie COP-6 zebrało krytykę za zbyt małe ambicje wobec górnictwa złota na małą skalę, które jest największym źródłem emisji rtęci na świecie. Organizacje społeczne domagały się ostrzejszych działań – to ważny kontekst, bo walka z rtęcią nie kończy się na plombach.
Europa już jest dalej
Unia Europejska w 2025 r. de facto zakazała stosowania i eksportu amalgamatu z dodatkiem rtęci. Decyzja COP-6 wzmacnia europejski kurs, ale nie zaskakuje europejskich gabinetów – w UE kierunek „bezrtęciowy” został już zapisany w prawie.
Głosy polityczne i spór o tempo zmian
W debacie publicznej pojawiły się także wątki polityczne – podczas COP-6 głośne były wypowiedzi sekretarza zdrowia USA Roberta F. Kennedy’ego Jr., który wezwał do konsekwentnego usuwania związków rtęci z ochrony zdrowia. Część państw (m.in. Iran, Indie) optowała jednak za wolniejszym harmonogramem, a kompromis zamknął dyskusję datą 2034 r.
Co to oznacza dla gabinetów i pacjentów – praktyczne skutki
1) Materiały wypełnieniowe:
Zastępstwo dla amalgamatu stanowią kompozyty światłoutwardzalne, cementy szkło-jonomerowe i rozwiązania pośrednie (np. „sandwich”), a w pracach pośrednich – ceramika i stopy metali szlachetnych. Zakaz nie wstrzymuje leczenia próchnicy – przesuwa tylko ciężar na współczesne technologie. (W wielu krajach to już standard.)
2) Organizacja pracy i koszty:
Gabinetom łatwiej będzie spełniać wymogi środowiskowe (separatory amalgamatu, utylizacja odpadów). Jednocześnie rośnie znaczenie profilaktyki i minimalnie inwazyjnych metod naprawy tkanek.
3) Kształcenie lekarzy:
Uczelnie i szkolenia podyplomowe będą dalej przesuwać nacisk z technik amalgamatowych na adhezję, izolację pola zabiegowego, właściwości materiałów kompozytowych i „bioaktywnych”.
4) Polityka refundacyjna:
Systemy ubezpieczeniowe będą musiały dostosować taryfy tak, by pacjent nie zapłacił więcej za to, że leczymy nowocześniej, a środowisko czyściej. (UE już przeszła tę ścieżkę – co ułatwi innym.)
Co dalej do 2034 r.
- Etapowe ograniczenia: część państw wdroży krajowe „schody” – ograniczenia dla dzieci i kobiet w ciąży, potem dla całej populacji; równolegle zakaz produkcji i obrotu.
- Monitoring i egzekucja: skuteczność decyzji zależy od praktyki – kontroli importu/eksportu i wsparcia krajów o słabszej infrastrukturze zdrowotnej.
- Komunikacja publiczna: prosty przekaz o bezpieczeństwie alternatyw i o korzyściach środowiskowych będzie kluczowy, by uniknąć dezinformacji i niepotrzebnych obaw.
Sedno
Zegar dla amalgamatu tyka. Do 2034 r. ten rozdział w stomatologii ma zostać zamknięty globalnie. Świat przerabiał już podobne transformacje technologiczne – tu stawką jest czystsze środowisko, nowocześniejsze leczenie i spójne standardy. Mniej rtęci w gabinetach i odpadach to prosty zysk dla wszystkich.
